Kim jesteś - prawda o nas samych

Kim jesteś – zadaj sobie to pytanie, nie raz, nie dwa a setkę razy pod rząd. A następnie kolejne pytanie dlaczego robię to, co robię? Tylko dwa pytania, nic więcej, bowiem sens ukryty jest dopiero w szczerych odpowiedziach. Może okazać się, że spadnie z Ciebie maska tego kogo grasz, może odkryjesz prawdę o samym sobie, albo okaże się, że zajęcie, które wykonujesz jest tylko grą pozorów i wcale go nie kochasz, a może wręcz przeciwnie zrozumiesz dlaczego je wykonujesz i pokochasz całym sercem? Ostatnio sporo zastanawiałem się nad tym co ukształtowało moje osobiste życie i co popchnęło mnie do zostania trenerem rozwoju osobistego, a jeszcze wcześniej farmaceutą (tak to dobra kolejność najpierw zapragnąłem być pigularzem, pamiętam było to jakieś 12 lat temu, potem szukałem dalej). Zawsze tłumaczyłem się na przeróżne sposoby, a to że moja pasja…, że kręci mnie poprawianie wyników i własnych osiągnięć, przekraczanie barier i takie tam. Powiem więcej ślepo w to wierzyłem i pewnie wierzył bym nadal. Nakładałem sobie iluzję na rzeczywistość myśląc, że to co myślę jest prawdą objawioną na mój temat i zbliża mnie do osiągnięcia moich celów. Niestety żyłem w kłamstwie, w dodatku kłamałem sam siebie. Co się jednak stało, że moje myślenie uległo diametralnej zmianie? Wszystko zaczęło się od próby przełamania bariery dzielącej mnie od szerszego propagowania tego co robię. Szukałem rozwiązań, a kto szuka ten prędzej czy później w końcu na coś trafi. Dla mnie pierwszym strzałem może jeszcze nie w 10, ale w 7 okazał się RTZ, czyli racjonalna terapia zachowań (szerzeń opiszę ją przy kolejnych odsłonach bloga). Zmieniłem przekonanie, które stało za moim irracjonalnym lękiem (teraz dobrze mi się mówi, wtedy nie było mi do śmiechu) i okazało się, że niby jest lepiej. Jednak dalej maska i przywdziewane role pozostały. Od zawsze utożsamiałem się z tym ile dyplomów na koncie posiadam (a mam ich wyjątkowo dużo), jakby to miało pozwolić mi podnieść poczucie własnej wartości i miało udowodnić, że jestem kimś lepszym. Tylko sam nie wiem od kogo niby lepszym? Bowiem, gdy skończyłem się porównywać do innych, skończył się mój problem bycia lepszym/gorszym. Odrzucając porównywania, a dając sobie nieco więcej akceptacji można zacząć bardzo szybko żyć dużo bardziej szczęśliwie i daleka od ciągłego wyścigu pt. „koniecznie muszę”. Daj sobie szansę na szczęśliwe życie - zaakceptuj to czego w sobie nie lubisz. Od dawna dawałem sobie wymówki i wytłumaczenia chyba najlepszym przykładem jest była moja walka z kilkoma kilogramami nadwagi. Pytałem siebie dlaczego jeszcze nie udało mi się schudnąć? I znajdowałem wytłumaczenie, pojawiała się kolejna wymówka. Bo przecież nie mam czasu, bowiem doktorat mi go zabiera, a to nowy projekt, a to trzeba przygotować szkolenie, itp… Jak odrzuciłem wymówki (zdałem sobie sprawę, że narzekam i użalam się nad sobą i zmieniłem myślenie na bardziej zdrowe dla mnie) to udało mi się zrzucić już jakieś 14 kilogramów. Da się? Oczywiście, że się DA! Wystarczy chcieć i podjąć działanie w kierunku upragnionego celu. Jednak dalej nakładałem maski, które miały pokazać, że jestem kimś innym niż w rzeczywistości. Sukcesy zasłaniałem czymś innym, nakładałem na to kolejne fałszywe przekonania, które doprowadziły do tego, że można mnie było postrzegać jako kogoś zupełnie innego niż w rzeczywistości jestem. To jednak uległo dalszej zmianie – trafiłem na książkę, która pokazała mi jak działa mój umysł od zupełnie innej strony, podejścia autosabotażu się nie spodziewałem (szerzej opiszę to zjawisko przy innej okazji), masa usprawiedliwień, masa ciągnących się za mną tematów, które powodowały to, że czułem się nie do końca komfortowo z sobą. Patrząc w lustro nigdy bym do siebie nie powiedział „Kocham Cię”. Teraz jestem w stanie to zrobić i to kilka razy - całkiem ciekawe uczucie (szczególnie, gdy robisz to pierwszy raz). Kiedy jednak zmieniło się moje postrzeganie świata o 180 stopni. Czar prysł podczas pewnej wycieczki. Kraków niby zwyczajne miejsce, albo jak twierdzą niektórzy cudowne miasto tętniące turystycznym życiem (to i tak nie ma znaczenia, po prostu lubię Kraków), masa spraw do załatwienia, spotkanie, filmowcy, spotkanie, rozmowy o życiu, wszystko normalnie jak na wyjazd (w rozwojowym gronie). Do momentu powrotu, który okazał się przełomem (patrząc na to z perspektywy czasu). Od przyjaciela, z którym byliśmy wspólnie w Krakowie pada fundamentalne dla mnie pytanie: „Radku powiedz mi dlaczego zostałeś trenerem i dlaczego zajmujesz się NLP, ale szczerze”. Chwilę pomyślałem, zastanowiłem się i dopytałem czy ma być absolutnie szczerze – odpowiedź padła twierdząca. Więc odpowiedziałem najszerzej jak potrafiłem: „Przez chorobę taty” i pociągnąłem wyjaśnienia. Co dokładnie mówiłem nie jest, aż takie ważne, bowiem chcę Ci, uzmysłowić jak bardzo spychamy pewne rzeczy w zakamarki naszej podświadomości. Jak bardzo nie chcemy czegoś pamiętać (ja choroby taty nie chciałem długo pamiętać), a co okazuje się czymś co zmienia Twoje życie i pozwala stać się tym kim teraz jesteś. Przywdziewamy przeróżne maski, udajemy kogoś kim nie jesteśmy, a prawda często jest tak blisko. Kiedy w końcu dowiedziałem się co mnie popchnęło (tak prawdziwie) do zostania najpierw farmaceutą, a potem trenerem rozwoju to zrozumiałem, że pewne rzeczy naprawdę mają sens. Moje życie, które dotąd składało się na przemian z pracy – doktoratu – szkoleń – przyjaciół i paru innych elementów nabrało zupełnie nowego wymiaru. Wszystko zaczęło się układać w większą zrozumiałą całość i posiadać głębie. Zrozumiałem co jest katalizatorem wszystkich moich działań i decyzji, co chcę robić, a co najważniejsze znalazłem odpowiedź na pytanie po co to wszystko robię? Zachęcam Cię dzisiaj do chwili refleksji nad sobą i tym kim jesteś? Zadaj sobie to pytanie, odpowiedzi przyjdą Ci najróżniejsze, jednak dalej zadawaj sobie to pytanie do tego momentu, aż nie poczujesz w swoim wnętrzu, że to jest właśnie ta odpowiedź. A następnie zadaj sobie kolejne pytanie po co to wszystko robię i pytaj tak długo, aż nie napłyną łzy do Twoich oczu (czasem może być to dopiero 170 odpowiedź jaką zapiszesz), ale ona pozwoli Ci poznać siebie. Zachęcam Cię jeszcze raz do tego , abyś poznał siebie. Zajrzał w swój głąb i odszukał swoje prawdziwe ja. A wtedy życie budowane na zasadach prawdy, miłości i mocy stanie się pełne, po prostu od tej pory wiesz dokąd zmierzasz i czego chcesz, znasz swój CORE (rdzeń) i o jeden raz pojawia się wewnętrzny spokój. Jeśli jeszcze nie wiesz kim jesteś wykonaj to ćwiczenie które opisałem, weź kartkę i pisz a potem zrób drugą część ćwiczenia z pytaniem po co to robię. Prawda jaką odkryjesz może Cię zaskoczyć, ale wiesz co będzie to najpiękniejsza rzecz jaką zrobisz w swoim życiu! Poznasz siebie nieco bardziej. Życzę Ci udanego poszukiwania i poznania prawdy o sobie samym.

<h5 style="text-align: center;"><span style="color: #5e8b7f;">Do przeczytania.</span></h5>


Radosław Balwierz
Komentarze